Zmiana, czyli skok w nieznane

Pandemia konfrontuje nas z lękiem przed niewiadomą. Z tego powodu doświadczamy bezradności, ale też głębokiej potrzeby działania w kierunku zmiany.

Koronawirus powoduje rozpadanie się bądź powstawanie nowych struktur, w których dopiero uczymy się funkcjonować. Ta sytuacja budzi obawy, ale jednocześnie jest niezwykle rozwojowym wyzwaniem. Reakcje na kolektywne doświadczanie lęku i niewiadomej są bardzo różne.

Jednym ze sposobów na poradzenie sobie z wewnętrzną niepewnością jest wywołanie w sobie uczuć głębokiej bezradności, bierności i beznadziei. Osoby, które tak reagują na niewiadomą, chętnie zwracają się w stronę autorytetów i teorii, szukając pomocy, odpowiedzi i szczegółowych wskazówek do działania. Sięgają po to co sprawdzone, pewne i znajome. Inną postawą jest konfrontacja ze swoimi emocjami, które na bieżąco się pojawiają, i sięganie po kreatywne rozwiązania. To zanurzenie się w siebie, a potem skok w nieznane. Wówczas narzędzi do pokonania lęku szukamy w sobie, a wydarzeniom, które stają się naszym udziałem nadajemy nowe znaczenie.

Kwarantanna – obserwacja siebie

Carl Gustav Jung pisał o tym, że człowiek rozwija się z jednej strony dzięki zaufaniu doświadczeniu i intelektowi, a z drugiej – dzięki wewnętrznym, potężnym intuicjom. Niezwykłość jego filozofii polega na połączeniu dwóch sposobów postrzegania świata. Myślenia racjonalnego, obiektywnego, przyczynowo- skutkowego, empirycznego, mówiąc w skrócie – naukowego. A także całej sfery nieracjonalnej, intuicyjnej, niesprawdzalnej, a więc subiektywnej, niepowtarzalnej i nieprzekazywalnej, w skrócie – doświadczenia mistycznego. Łącząc te dwa doświadczenia, poszerzamy swoją świadomość, zbliżamy się do odnalezienie sensu życia i własnego miejsca. Ten proces jest wspólny wszystkim ludziom.

Powołując się na niego, często stawiam dziś pytanie moim klientom: Czy jesteśmy w stanie stworzyć coś nowego podczas kiedy dawny sposób funkcjonowania pozostaje w zawieszeniu? Wielu z moich klientów dzieli się podczas terapii swoimi przemyśleniami dotyczącymi życiowych celów, relacji oraz kariery, sprawdzając czy są one w zgodzie z ich osobistymi wartościami i ambicjami. Kwarantanna to wzmożony czas autorefleksji i obserwacji siebie. Konfrontacji ze zmianą.

Stanąć na progu

Przechodzenie przez zmianę jest zjawiskiem złożonym z kilku etapów. Zanim wskoczymy w nieznane doświadczenia, bardzo często pojawia się próg. Pamiętam lęk przed  próbą skoku do basenu z wysokiej trampoliny. Dla wielu z nas jest to doświadczenie z dzieciństwa, do którego możemy się odnieść. Kiedy myślę o zmianie albo rozmawiam o niej z klientami, przywołuję tę scenę. Pamiętam nagromadzenie sprzecznych emocji: z jednej strony ekscytacji, a z drugiej lęku w obliczu tego odważnego aktu.  A potem myślę o fizycznym procesie przygotowania się do skoku z dużej wysokości: chwytania się poręczy, wchodzenia na pierwszy szczebel drabiny, wspinania się na szczyt, niepewnego puszczania poręczy, chwiejnego stania na kolanach i pojawiającej się burzy myśli podważających cały ten pomysł. Niektórzy z nas wskakiwali do wody na fali zarówno paniki, jak i radości. Niektórzy z nas stali w milczeniu i zastanawiali się, mierząc odległość od krawędzi platformy do wody. Niektórzy mówili cicho „nie” i wycofali się po drabinie. Niektórzy podchodzili, a następnie kilkakrotnie wracali, nabierając odwagi, a następnie ogarniał ich przeraźliwy strach. Niektórym wreszcie udało się zbliżyć do krawędzi i zeskoczyć z dużym wyczuciem.

Stajemy wobec naszych obaw i przekraczamy nasze progi na wiele różnych sposobów. Zbliżamy się do granicy między tym, co znane i nieznane na każdym etapie życia. To doświadczenie uniwersalne. Czy jesteśmy w stanie być takimi, jakimi chcemy się postrzegać? Czy odważymy się przekroczyć próg, by być kimś więcej? Czy możemy przeciwstawić się nerwowym reakcjom fizycznym, zakorzenionym uwarunkowaniom społecznym lub ledwie wykrywalnym przekonaniom, które leżą poza zasięgiem świadomości, ale mocno nas trzymają? Czasami potrzeba więcej siły, aby zaakceptować nasze ograniczenia i uwierzyć w podejmowane ryzyko. Sposób, w jaki pokonamy strach przed krawędzią, do której podchodzimy, może sprawić, że poczujemy się zwycięzcami lub przegranymi, mądrymi lub lekkomyślnymi,  ale zawsze po drodze dowiemy się czegoś o sobie. To właśnie ta podróż od  strefy komfortu do skoku w nieznane jest czymś, co nas wzbogaca. Uczy nas, że początkowi zmiany towarzyszą trudności i dyskomfort.

Trudności początkiem do zmiany

Metoda psychologii zorientowanej na proces, w której pracuję, rozpoznaje początek zmian w pojawiających się na początku trudnościach – symptomach,  konfliktach (zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych), przejmujących wydarzeniach ze świata lub intensywnych snach. To styl pracy terapeutycznej  zakorzeniony w taoizmie, który uczy, że istnieje niewidzialny kierunek, w którym rzeczy się poruszają, dynamiczny porządek, który kształtuje wydarzenia. Jako terapeuci badamy przeciwności  w zgodzie z Naturą, która rządzi się swoimi prawami. Gdy problemy są rozwiązywane z dokładnością i wyczuciem, z godnie z Jej rytmem, odkrywane są nowe drogi – często zaskakujące, kreatywne, transformujące.

Każde przełamanie strachu może być okazją do przekroczenia krawędzi i wyjścia poza naszą dotychczasową strefę bezpieczeństwa i znaną tożsamość. Gdy zbliżamy się do progu, zaczynamy dowiadywać się o trudnościach, które uniemożliwiają nam wejście na nowe terytorium. Czasami musimy uszanować nasz lęk i wycofać się. A czasem musimy ciągle przekraczać ten sam próg, aby naprawdę poznać ten fragment naszego wnętrza i wprowadzić go do naszych kości. Za każdym razem możemy dowiedzieć się, co nowego na świecie wykracza poza to, na czym się znamy. Nic i nikt nie może nam powiedzieć, jakie będzie nasze własne doświadczenie przebywania na pojawiającym się progu i co odkryjemy po jego drugiej stronie. W takim rozumieniu każdy nowy strach może być okazją do zdobycia nowego szczytu i poznania nowego „Ja”, okazją do wyjścia poza naszą znaną tożsamość. Warto podążać za „tym, co jest”, zamiast na siłę walczyć z trudnościami, zrobić na nie miejsce, uznać ich ważność. Wówczas problemy  mogę przekształcić się we własne rozwiązania, a życie ma szansę stać się bogatsze, bardziej znaczące, odkrywcze i interesujące.

Medytacja nad mgłą

Istnieje stara żydowska opowieść o królu, który miał duży, wyjątkowo czysty diament. Był bardzo dumny ze swojego unikalnego klejnotu. Pewnego dnia zdarzył się jednak wypadek, w wyniku którego kamień został głęboko zarysowany. Wielu rzemieślników próbowało odratować skarb, wszyscy jednak uznali, że niedoskonałości nie można usunąć, bez względu na to, jak bardzo kamień byłby polerowany. Pewnego dnia nieznany artysta umieścił w szczelinie klejnotu delikatny pąk róży. Król oniemiał: kamień stał się piękniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.

Inna stara, taoistyczna przypowieść opowiada o człowieku, który medytował w górach. Po kilku latach pojawił się nieśmiertelny duch i zapytał mężczyznę co robi. Odpowiedział: „Próbuję medytować nad tą górą, ale jest zbyt gęsta mgła, abym ją dostrzegł”. Nieśmiertelny zaśmiał się i zniknął. Mężczyzna powrócił do medytacji. Kilka lat później nieśmiertelny znów przed nim stanął i zadał mu to samo pytanie. Mężczyzna odpowiedział: „Medytuję nad mgłą”. Nieśmiertelny skłonił się nisko i powiedział: „Jesteś moim nauczycielem”.

Te historie ilustrują starożytne prawdy dotyczące przemian. Zamiast ignorować lub pozbywać się rzeczy, które nam się nie podobają, możemy przekształcić je w rzeczy piękne lub zmienić nasz sposób postrzegania i zdać sobie sprawę, że są tym, czego od zawsze szukaliśmy. Podobnie jak alchemicy, którzy próbowali przekształcić metal nieszlachetny w złoto, my również możemy wzbogacić się dzięki rzeczom, które zwykle początkowo są dla nas przeszkodami.